Złoto, srebro czy brąz? Nadchodzi rewolucja w polskim eko-menu

Choć świadomość ekologiczna w Polsce rośnie, certyfikowana żywność wciąż walczy o status produktu codziennego wyboru.
O ile na półkach sklepowych „Euroliść” jest już rozpoznawalny, o tyle w restauracjach czy stołówkach ekologiczność produktu bywa częściej deklaracją marketingową niż sprawdzalnym faktem. Polska Izba Żywności Ekologicznej analizuje projekt nowej ustawy, który ma to zmienić. Czy rok 2026 okaże się przełomem dla eko-gastronomii?
Gastronomia przez lata pozostawała sferą „eko-domysłów”. Brak jasnych ram prawnych sprawiał, że właściciele lokali rzadko decydowali się na pełną transparentność, a konsumenci nie mieli narzędzi, by zweryfikować pochodzenie składników na talerzu. Projektowane zmiany mają być odpowiedzią na te wyzwania, budując zaufanie tam, gdzie dotąd panowała dowolność.
Europa pokazuje drogę: Dania i Niemcy
Polska, projektując własne systemy, patrzy na kraje, gdzie żywienie zbiorowe eko wyszło już z niszy.
- Dania – wzór skuteczności: Rządowy program Organic Cuisine Label objął już ok. 3 500 obiektów. System jest darmowy i opiera się na trzech progach: brązowym (30–60%), srebrnym (60–90%) oraz złotym (90–100% składników eko).
- Niemcy – dwa poziomy: Urzędowy wymóg certyfikacji Bio-AHVV (progi 20%, 50% i 90% składników eko) został wprowadzony w 2023 r. Ale już od kilkunastu lat funkcjonują tam standardy prywatne, jak Bioland i Naturland, działające jako „eko-booster”, wymagając m.in. co najmniej 25% składników z określonym certyfikatem.
Polska 2026: Tu i teraz
Projekt nowelizacji opublikowano w listopadzie ubiegłego roku, wtedy też ruszyły konsultacje publiczne. Branża czeka teraz na kolejne kroki legislacyjne.
Najważniejsze założenia projektu, które bierzemy pod lupę:
- Trzystopniowy eko-znak: Wprowadzenie oznaczeń brązowych, srebrnych i złotych.
- Koniec anonimowości: Powstanie publiczny wykaz lokali uprawnionych do posługiwania się znakiem.
- Nadzór i rygor: Nad przestrzeganiem zasad czuwa Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, a za nadużycia przewidziano kary pieniężne.
Wyzwania na ostatniej prostej
Mimo pozytywnego kierunku, branża zgłasza uzasadnione pytania. Kluczową kwestią pozostaje metodologia – jak liczyć udział składników ekologicznych, by system był motywujący, a nie tylko restrykcyjny? Ważna jest też rzetelna separacja składników w sytuacjach, gdy stosowane są równolegle w wersji eko i konwencjonalnej.
Jak zauważa radczyni prawna Aleksandra Bieniek-Czerkies z kancelarii MOYERS:
„Trzystopniowy eko-znak to krok we właściwym kierunku, który może w naturalny sposób motywować lokale do zwiększania udziału żywności ekologicznej w koszyku zakupowym. Kluczowe będzie jednak doprecyzowanie praktycznych rozwiązań — na przykład tego, jak traktować niewielkie, jednorazowe odchylenia od progów wymaganych dla poszczególnych wariantów eko-znaku. Czy w takich sytuacjach lokal powinien automatycznie tracić prawo do posługiwania się oznaczeniem, czy też system zapewni pewną elastyczność w wyjątkowych przypadkach? Jasne zasady gry są niezbędne, aby system był wiarygodny, ale równie ważne jest, by były wyważone i stosowane z uwzględnieniem realiów rynkowych.”
Skuteczna kontrola i transparentność to fundamenty, na których musimy zbudować ten system, by stał się on realną wartością dla całego rynku.









